Nieraz jest tak, że szukamy odpowiedzi na różne pytania dotyczące rodzicielstwa w książkach, pytamy ekspertów, dziecięcych psychologów, a jak się okazuje, czasami najbardziej trafną odpowiedź dostajemy od samych dzieci. Podobnie było i tym razem.

Jedna z najpiękniejszych odpowiedzi

Całkiem niedawno zapytano młodych sportowców o to, czy pamiętają, jakie słowa rodziców sprawiły, że czuli się świetnie i że czuli radość z gry, zarówno w jej trakcie, jak i po niej. Jak się okazało, dla zdecydowanej większości najlepszymi słowami, jakie mógł wypowiedzieć rodzic, było: Uwielbiam cię oglądać, gdy grasz (I love to watch you play).

Dzieci chcą być kochane

W tej samej rozmowie dzieci przyznały, że jeśli rodzic nie miał takiego podejścia, to najgorsza we wszystkich treningach i turniejach była podróż powrotna do domu. Podróż, podczas której rodzic zachowywał się jak trener i na okrągło mówił o tym, co młody sportowiec mógłby zrobić lepiej, jak powinien to usprawnić i jak powinien się motywować. Albo podróż, w trakcie której rodzic (w zależności od wyniku spotkania) chwalił dziecko za dobry wynik lub krytykował za kiepski rezultat, bo to też narzucało presję, aby na kolejnym spotkaniu być jeszcze lepszym. Tymczasem te dzieci miały już od tego nauczycieli, trenerów i całą masę rówieśników.

Od rodziców natomiast chciały jedynie usłyszeć, że ci uwielbiają ich oglądać, gdy grają. Że ich uwielbienie jest niezależne od wyników i że ich miłość jest naprawdę bezwarunkowa. Czy nie jest tak, że wszystkie dzieci mają podobne marzenie? A wszyscy ludzie?

Wyobraźcie sobie, że ktoś mówi te słowa do was

Czy zauważacie różnicę pomiędzy wypowiedzianymi do was słowami „świetnie występujesz” (niezależnie od dyscypliny) a „uwielbiam cię oglądać, gdy występujesz”? Czy to drugie zdanie nie sprawia, że czujecie się bardziej pewni siebie? Bardziej chętni do występowania, bo nie czujecie, że ktoś wam stawia jakiekolwiek wymagania, że musicie być idealni? Czy nie jest tak, że w tym drugim przypadku odczuwa się wręcz większą przyjemność z samego występu, bo mamy świadomość, że ludzie nas lubią po prostu za to, że jesteśmy? Za to, kim jesteśmy, a nie za to, jak idealnie występujemy? Oceniać nas będzie i tak cała widownia, więc naprawdę ta dodatkowa oceniająca osoba nie jest potrzebna. Wspierająca natomiast bywa na wagę złota.

Magiczna moc słów

Uwielbiam cię oglądać, gdy grasz.
Uwielbiam cię oglądać, gdy pływasz.
Uwielbiam cię oglądać, gdy śpiewasz.
Uwielbiam cię oglądać, gdy tworzysz.

Czy zauważacie, w jaki sposób te słowa zdejmują z dziecka całą rodzicielską presję? Nie uwielbiam cię za to, że jesteś dobry w swojej dyscyplinie. Nie uwielbiam cię za to, że wygrałeś. Nie uwielbiam cię za to, że jesteś lepszy od innych. Uwielbiam cię za to, że jesteś sobą, i uwielbiam cię takim oglądać. Nawet wtedy, gdy nie wszystko poszło po twojej myśli. Nawet wtedy, gdy przegrałeś. Nawet wtedy, gdy ktoś cię pokonał.

Nawet wtedy uwielbiam cię oglądać. Bo to uczucie jest stałe. Tak samo jak moja miłość do ciebie.
To jest tylko jedno zdanie, ale to jedno zdanie mówi „kocham cię” na zupełnie nowym poziomie. Polecam spróbować.

Tekst pocchodzi z blog-ojciec